wtorek, 6 czerwca 2017

Recenzja: "Kroniki Gwiezdnej Klingi. Nowy Mrok" Joseph Delaney

"Tom Ward przejął funkcję stracharza, jest teraz jedyną osobą, która może uchronić swoją okolicę przed krwiożerczymi sługami ciemności. Jednak Tom ma dopiero siedemnaście lat, a jego nauka została przerwana gdy stary mistrz zginął w walce, przez co nikt nie chce zaufać w umiejętności chłopca dopóki nie udowodni, że jest godny sprawowania nowej funkcji. Niespodziewanie do Toma zgłasza się Jenny – siódma córka siódmej córki, która chce zostać pierwszą uczennicą nowego stracharza. Wkrótce Tom i Jenny będą musieli zmierzyć się z wielkim niebezpieczeństwem."   Źródło
 
"Nowy mrok" jest pierwszą częścią kontynuacji serii Kroniki Wardstone. Długo wyczekiwałam na tą pozycję ze względu na to, że twórczość Josepha Delaneya jest mi bardzo bliska. Choć nie należy on do aż tak bardzo popularnych autorów, to uważam, że jest godny uwagi.

Miałam duże wymagania co do pierwszego tomu Kronik Gwiezdnej Klingi. Dla mnie liczy się każdy szczegół. Dlatego od razu zwróciłam uwagę na okładkę książki. Jest w dosyć ciekawy sposób zrobiona, jednak nie do końca mi odpowiada. Miałam nadzieję, że trochę bardziej będzie nawiązywać do Kronik Wardstone, które prezentowały się z dużą klasą (mówię o pierwszym wydaniu serii, gdyż to następne jest okropne). W tym wypadku zabrakło mi takiego bardziej mrocznego i tajemniczego klimatu.

Tymczasem przechodząc do treści powieści... Pojawia się wiele starych postaci, jednak jest trochę też nowych. Szczególnie warto zwrócić uwagę na Jenny, która wspólnie z Tomem staje się narratorem i opowiada o wszystkim. Ciężko mi ocenić dziewczynę, gdyż żywiłam do niej mieszane uczucia. Mimo to, spodobał mi się jej wygląd. Kiedy sobie ją wyobraziłam, wypadła naprawdę dobrze :)

Tempo akcji trzymało się dobrze. Cały czas byłam ciekawa co wydarzy się dalej i z chęcią pochłaniałam każdą stronę. Miałam dużo obaw czy autor utrzyma dotychczasowy wysoki poziom i nie zawiodłam się. Ogólnie całość była bliska wręcz ideału, gdyby nie te ostatnich kilka stron.

Po zakończeniu książki delikatnie mówiąc byłam zdruzgotana. Przeżyłam ciężki szok i w żadnym wypadku nie byłam przygotowana na to co się stało. Żyję nadzieją, że kolejny tom wiele naprawi. Pokusiłam się już o przeczytanie jego opisu i wszystko przedstawia się w optymistycznych barwach.

Tytuł: Nowy Mrok
Autor: Joseph Delaney
Seria: Kroniki Gwiezdnej Klingi tom 1
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 344
Ocena: 8.5/10
Autorka recenzji: Alice

8 komentarzy:

  1. Chętnie spotkam się z książką, szykuje się ciekawa przygoda czytelnicza. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie że książka nie zanudza, co jest ważne przy takim gatunku. Szkoda że zakończenie nie było takie, jak byś sobie wymarzyła, trzymam kciuki, żeby kolejna część była lepsza :)

    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję,
    bookmoorning.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to zakończenie było dla mnie tak niewiarygodne, że musiałam przeczytać je kilka razy. XD
      Pozdrawiam, Alice

      Usuń
  3. Z chęcią przeczytam. Nie słyszałam o tej książce.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Ciebie zainteresować. :D
      Pozdrawiam, Alice

      Usuń
  4. W pierwszym momencie nie skojarzyłam co to za książka, ale po słowach "Tom Ward przejął funkcję stracharza" uświadomiłam sobie, że już się kiedyś spotkałam z tym bohaterem. Kroniki Wardstone... Kiedy to było... W gimnazjum jeszcze. Chyba nie przeczytałam wszystkich części, ale te które przeczytałam podobały mi się. Nie miałam pojęcia, że powstanie jeszcze jakaś kontynuacja...

    Pozdrawiam, Oktawia
    Babskie Czytanki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przygoda z Kronikami również rozpoczęła się w czasach gimnazjalnych. Cała seria bardzo przypadła mi do gustu i na bieżąca wszystko śledziłam. Kroniki Gwiezdnej Klingi to kontynuacja, lecz nie wiadomo ile będzie mieć części. :)
      Pozdrawiam, Alice

      Usuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.