Recenzja: "Zakon Mimów" Samantha Shannon

Udostępnij ten post


"Zrobili z nas przestępców.
Czas odzyskać, co nasze.
Spektakularna ucieczka z koloni karnej Szeol I ma tragiczny finał. Zaledwie garstce udaje się ukryć na ulicach Londynu. Sajon nie śpi. Czuwa. Każdy z ocalałych musi się mieć na baczności. 
Paige, najbardziej poszukiwana osoba w całym Londynie, pragnie za wszelką cenę przekazać społeczności jasnowidzów informacje o Refaitach i Emmitach. Postanawia zwołać zebranie Eterycznego Stowarzyszenia. Czy najbardziej wpływowi przywódcy przestępczego syndykatu stawią się na wezwanie? Czy pogrążeni we własnych intrygach będą chcieli słuchać o rzekomych wytworach wyobraźni młodej dziewczyny?
Refaici wiedzą, że ich sekret nie jest już bezpieczny. Wyłaniają się z cieni, by wyeliminować zagrożenie. Paige musi się ukrywać. Nie może nikomu zaufać.
Rozpoczyna się polowanie na śniącego wędrowca." Źródło

Po bardzo emocjonujących Czasach Żniw miałam wielką ochotę na przeczytanie kontynuacji serii. Przyspieszył to też fakt, że dość niedawno wyszła trzeci tom, czyli Pieśń Jutra. I kiedy wreszcie usiadłam z Zakonem Mimów w dłoni, przepadłam.

Znalezione obrazy dla zapytania the mime orderHistoria zaczyna się w tym samym momencie, w którym się skończyła. Bohaterowie metrem wracają do Londynu. Muszę przyznać, że początek nie był zachwycający i lekko mi się dłużył. Jednak rozumiem, że autorka starała się nas na nowo wprowadzić do miasta i pokazać nam jak ono się zmieniło. Potem, na szczęście, napięcie zaczęło rosnąć i nie było opcji, żeby porzucić tą książkę. Choćby na chwilę.

Zakon Mimów bardzo porównałabym charakterem do Szóstki Wron Leigh Bardugo. Tym razem akcja głównie tłumaczy nam działanie Syndykatu. Także poznajemy część gangów, które działają w Sajonie Londyn. Jednak akcję tych dwu książek nie były w ogóle do siebie podobne. Tylko łączy je klimat.

W książce panuje wręcz natłok dziwnych, nowych słów. Na szczęście tak samo jak w pierwszej części zamieszczony jest słowniczek, który zdecydowanie ułatwia czytanie. Chciałam od razu powiedzieć wielkie chapeau bas dla Samanthy Shannon, która ma niesamowitą wyobraźnię, której jej odrobinę zazdroszczę.

Zakończenie było wspaniałe. Dokładnie do ostatniej strony, ostatniego zdania akcja wciąż trwała. To mnie z jednej strony uradowało, a z drugiej strony zezłościłam się. Byłam zła, że nie mam przy sobie Pieśni Jutra, tylko będę musiała poczekać, aż ją zdobędę.

Tytuł: Zakon Mimów
Autor: Samantha Shannon
Seria: The Bone Season tom:2
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 528
Ocena: 9/10
Autorka recenzji: Hayles

6 komentarzy :

  1. Ostatnio grzebałam sobie w internecie w poszukiwaniu informacji o tej serii, bo w oczy rzuciła mi się jej trzecia część. Postaram się poczytać w wakacje (z tego co widzę, najlepiej żebym miała pod ręką kolejne tomu) :D Cieszę się, że dobrze ją oceniasz :D

    Pozdrawiam, Oktawia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak ja też mam plan pokończyć i pozaczynać wiele serii w wakacje. Mam nadzieję, że uda mi się spełnić moje plany. :)
      Pozdrawiam, Hayles

      Usuń
  2. Ciągle nie mogę się zdecydować. Nie jestem pewna czy ta seria jest dla mnie.

    Pozdrawiam.
    Kasia z Ebookowych recenzji
    http://ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można sprawdzić. Nigdy nowa książka nie zaszkodzi. :*
      Pozdrawiam, Hayles

      Usuń
  3. Mówiąc szczerze fabuła tej książki nie przyciąga mnie. Tyle nazw! Ale większość osób ją chwali. Chyba warto przeczytać i sprawdzić.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie bardzo ułatwia słowniczek, który jest z tyłu książki. A w trakcie czytania z każdą stroną coraz to więcej nazw pamiętamy. ;)
      Pozdrawiam, Hayles

      Usuń