Recenzja: "Black Ice" Becca Fitzpatrick

Udostępnij ten post


"Nie daj się zwieść pozorom.
Britt długo przygotowywała się do wymarzonej wyprawy wzdłuż łańcucha Teton. Niespodziewanie dołącza do niej jej były chłopak, o którym dziewczyna wciąż nie może zapomnieć. Zanim Britt odkryje, co tak naprawdę czuje do Calvina, burza śnieżna zmusza ją do szukania schronienia w stojącym na odludziu domku i skorzystania z gościnności dwóch bardzo przystojnych nieznajomych. Jak się okazuje, obaj są zbiegami. Britt staje się ich zakładniczką. W zamian za uwolnienie zgadza się wyprowadzić ich z gór.
Gdy dziewczyna odkrywa mrożący krew w żyłach dowód na to, że w okolicy grasuje seryjny morderca, a ona może stać się jego kolejną ofiarą, sprawy przybierają dramatyczny obrót..." Źródło

Z Beccą Fitzpatrick mam dobre wspomnienia. Seria Szeptem mimo swoich wzlotów i upadków przypadła mi do gustu. Dlatego też z wielką chęcią sięgnęłam po jedną z następnych książek tej autorki. I niestety nie była to tak dobra książka jak się spodziewałam.

Język, którym pisze ta autorka przypada mi do gustu i bardzo go lubię. I w tej książce nie zawiódł sposób pisania, tylko sama akcja. Nie była ona najgorsza, tylko dość dziecinna i jak zapowiadało się na delikatny kryminał, tak czar prysł po pierwszych rozdziałach. A zagadkę, kto jest mordercą szybko odgadłam.

Myślę, że najbardziej zawiodło mnie zachowanie bohaterów, a raczej jej żeńskiej części. Główna bohaterka, mimo, że mądra i przyszykowana do podróży, szybko wyciągała pochopne wnioski. I przez to czasem postępowała, jakby jej rozum odjęło. Jednak to nie ona była najgorsza. Korbie, czyli najlepsza przyjaciółka Britt, miała dosłownie siano w głowie. Była dziecinna, zarozumiała i irytująca. Jakby jej nie było, cała książka by na tym zyskała.

Wątek miłosny, który zawsze pojawia się książkach młodzieżowych nie przekonał mnie za bardzo. Nie był może on zły, jednak było w nim coś co do mnie nie przemawiało. A po drugie bohaterka, która co drugą stronę wspomina o swoim byłym chłopaku. Nie.

Zakończenie nie było dla mnie zaskoczeniem, bo rozwiązanie zagadki znałam, po jakiś stu stronach. Jednak coś było w tej książce klimatycznego, co mi się podobało. Dlatego mimo mojej marudnej recenzji, polecam tą książkę na odstresowanie się.

Tytuł: Black Ice
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 400
Ocena: 7/10
Autorka recenzji: Hayles

2 komentarze :

  1. Czytałam tę książkę dość dawno temu, ale pamiętam, że przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, mi książka też się w miarę podobała, tylko czegoś mi brakowało. :)
      Pozdrawiam Hayles

      Usuń