niedziela, 14 lutego 2016

Recenzja: "Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater


"Każdego roku na wyspie Thisby odbywa się Wyścig Skorpiona. Jeźdźcy na swoich rumakach, pięknych, lecz śmiertelnie niebezpiecznych koniach wodnych muszą zrobić wszystko, aby dotrzeć do mety. Stawka jest wysoka - życie albo śmierć.

On - dziewiętnastoletni Sean Kendrick - zwyciężył w wyścigu już cztery razy. Tej jesieni będzie walczył nie tylko o przeżycie, lecz także o swoją przyszłość i ukochanego rumaka.

Ona - Kate "Puck" Connolly - jest pierwszą kobietą, która odważyła się wystartować w wyścigu. Musi wygrać, aby ocalić swoją rodzinę i dom.

Zwycięzca może być tylko jeden."       źródło


Na "Wyścig śmierci" trafiłam przypadkiem. Bardzo zainteresowała mnie ta pozycja, szczególnie, że powieści bez żadnych kontynuacji obecnie jest coraz mniej. Usiadłam więc wygodnie na kanapie i przeniosłam się na Thisby.

Autorka powieści ma bardzo dobry styl pisania. Najlepszym dowodem na to jest to, że gdy czytało się opis wydarzeń z perspektywy jednego bohatera, a potem z drugiego, to czuło się wyraźną różnicę kto jest narratorem.

Akcja w książce obejmuje długi czas, co Maggie Stiefvater doskonale wykorzystała. Relacje pomiędzy Seanem, a Kate rozwijały się powoli. Było to naprawdę dobre, ponieważ w wielu powieściach tego właśnie brakuje. Główni bohaterzy od razu skaczą sobie w ramiona, zamiast najpierw dobrze się poznać.

Bardzo się obawiałam o zakończenie książki, gdyż było wiele możliwości co się stanie - kto zginie, a kto przeżyje. Na szczęście wszystko się w miarę ułożyło, a ja z wielki oczarowaniem czytałam ostatnie zdania książki. Gorąco wszystkim polecam tą pozycję, najlepiej przy dobrej muzyce, która jeszcze dodatkowo będzie tworzyć nastrojową atmosferę.



Tytuł: Wyścig śmierci
Autor: Maggie Stiefvater
Wydawnictwo: Wilga
Ilość stron: 496
Ocena: 10/10
Autorka recenzji: Alice

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.