niedziela, 13 grudnia 2015

Recenzja: "Zbuntowany książę" Celine Kiernan

"Lata wojen i rozłąki odcisnęły na królewskich synach mocne piętno. Alberon nie wierzy w dyplomację i jest zdecydowany bronić królestwa siłą. Z dumą prezentuje plany swej tajnej broni - Krwawej Maszyny. Razi obawia się jednak, że Maszyna zniszczy wszystko, co w czasie panowania osiągnął ich ojciec. Pomimo kontrowersyjnych sojuszy Alberona Wynter staje po jego stronie, nawet kiedy wyczekiwanymi w obozie sprzymierzeńcami okazują się być Wilkołaki..."

Po bardzo długim czasie, w końcu udało mi się wygospodarować trochę czasu by skończyć Trylogię Moorehawke. Jako, że "Zbuntowany książę" był już ostatnią, finałową częścią miałam nie małe oczekiwania. Niestety nie do końca wydarzenia w książce mnie przekonały, a wielkiego finału się nie doczekałam.

Akcja powieści rozpoczyna się w momencie kiedy główni bohaterowie wjeżdżają do obozu zbuntowanego księcia. Tam, oprócz wyczekiwanego spotkania, czekało na nich mnóstwo niespodzianek. Można było też poznać samą postać Alberona, o którym wiele się słyszało w poprzednich tomach. Ja osobiście bardzo polubiłam tego bohatera. Mimo czasem przesadnej wybuchowości był osobą dobrą, poważnie myślącej o przyszłości królestwa. Razem z Razim tworzyli duet, dla którego czytałam tą książkę.

Zdarzenia jakie miały miejsce i jakie dotykały w mniejszym lub większym stopniu głównej bohaterki Wynter, raz były na plus, a raz na minus. To spowodowało, że trudniej mi jest ocenić obiektywnie tą pozycją. Chwilami z ogromnym zaciekawieniem śledziłam rozwój akcji, z kolei później trochę się nudziłam. Najgorsze w tym wszystkim było nieustanne czekanie na finał lub na jakiś przełomowy moment, którego wciąż nie było. Gdy wreszcie zaczęło się coś dziać (a był to przedostatni rozdział) i z wytrzeszczonymi oczami czytałam, całość trwała 6 stron, a potem urwała się w najbardziej tragicznym momencie. Kiedy przewróciłam stronę okazało się, że ostatni rozdział dzieje 5 lat później i po prostu załamałam się. Dodatkowo dobiło mnie to, że zaczynał się od słów: "Mały chłopiec pędził, ile sił w nogach. Jego zielone buciki zdawały się frunąć ponad wyboistym brukiem ulicy". Tego moje biedne oczy już nie zniosły.




Podsumowując, każda powieść ma swoje pozytywne i negatywne strony, jednak kiedy coś się dobrze zaczyna, wart to też dobrze skończyć. Trylogia Moorehawke miała ogromny potencjał na stanie się bestsellerem. Niestety autorka bardziej skupiła się na tandetnym wątku miłosnym niż na tym by wykorzystać swój ciekawy pomysł na książkę. Dodatkowo pozostawiła czytelnika uprzednio nie wyjaśniając pewnych spraw zaistniałych w trakcie przygód bohaterów, a takich rzeczy nie wypada robić. Jeśli kto chętny niech przeczyta tą pozycję, może mu się spodoba, jednak ja zachęcam by zabrać się za coś lepszego.




Tytuł: Zbuntowany książę
Autor: Celine Kiernan
Seria: Trylogia Moorehawke tom 3
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 421
Ocena: 5/10

Autorka recenzji: Alice

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.