piątek, 13 lutego 2015

Recenzja: "I nie było już nikogo" Agatha Christie

"Dziesięć osób zostaje zaproszonych przez tajemniczego gospodarza do domu na wyspie. Gdy dwie z nich giną, goście zdają sobie sprawę, że to, co początkowo uważali za nieszczęśliwy wypadek, jest robotą zabójcy. Postanawiają odkryć jego tożsamość, ale okazuje się, że nikt nie ma alibi. Odizolowani od społeczeństwa, niezdolni do opuszczenia miejsca pobytu, umierają jeden po drugim w sposób opisany w dziecięcej rymowance, która wywieszona jest w ich pokojach. "

Kolejna, myślę, że najlepsza dotychczasowa powieść Agathy Christie już za mną. Świetnie, jasno i zrozumiale napisana opowieść o dziesiątce osób uwięzionej na wyspie wraz z jednym mordercą, który ma zamiar pozbyć się wszystkich w rytm wierszyka.

Książka zaczyna się od przybycia wszystkich zaproszonych osób na wyspę. Luksusowa willa i przyjemna atmosfera sprawiają, że nikt nie domyśla się w jaką pułapkę się pakuje. Gdy każdy dociera już na miejsce, rozpoczyna się niecierpliwe oczekiwanie na Pana U.N. Owena - organizatora tego przedsięwzięcia. Jednak gospodarz się nie pojawia. Wśród gości wzrasta lekki niepokój i niezadowolenie. Całą sytuację pogorsza pierwsze zabójstwo, niby przypadek, ale gdy dochodzi do kolejnej śmierci jasne się staje, że coś jest nie tak. Kolejnym dobitnie przerażającym faktem jest brak możliwości wydostania się z wyspy. Strach pomiędzy wszystkimi zaczyna wzmagać jak i napięcie u samego czytelnika. I tak jest przez prawie całą powieść. Morderstwo za morderstwem w rytm wierszyka napawa lękiem, szczególnie, że nie ma tak naprawdę żadnych dowodów wskazujących lub sugerujących kim jest tajemniczy Pan Owen i czy to on jest tym mordercą. Ogarniający obłęd gości wyspy może zacząć przekładać się na emocje osoby czytającej.

Naprawdę uważam, że jest to ten typ kryminału, który wymaga stalowych nerwów. W pewnym momencie książki traci się kontrolę, gdyż nie nadąża się za poczynaniami mordercy i zgonami jego ofiar. Od razu muszę wspomnieć, że jeśli się chce odgadnąć tożsamość zabójcy trzeba prowadzić śledztwo na własną rękę, które z resztą nie jest takie proste, gdyż postać detektywa Herkulesa Poirota tym razem tu nie występuje. Dla zawiedzionych tą informacją dodam od razu, że powieść jest napisana w taki sposób iż, ten bohater nie jest po prostu zbyt potrzebny.


Zakończenie książki było bardzo dobrze napisane i rozwiązane. Oczywiście nie sposób jest wspomnieć, że było mega zaskakujące i niespodziewane. Z wielką dokładnością zaplanowane i zrealizowane zabójstwa kolejno wszystkich osób na wyspie są godne podziwu. Również i tym razem Agatha Christie wykazała się dużym talentem pisarskim, pomysłowością, a także niesamowitym wczuciem się w rolę mordercy oraz jego ofiar.
Na koniec modę jeszcze śmiało rzec, że jeśli ktoś Was, czytelników tego oto bloga, już przeczytał tą powieść i odgadł kto był sprawcą opisanego zajścia, to serdecznie gratuluję mu nieprzeciętnego intelektu i doskonałego analitycznego myślenia! Oczywiście zachęcam do dalszego czytania książek tej autorki lub tych, co nie mieli jeszcze okazji się z nią spotkać, do jak najszybszego rozpoczęcia przygody z jej kryminałami.

Tytuł: I nie było już nikogo
Autor: Agatha Christie
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 220
Ocena: 10/10

Autorka recenzji: Alice

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.