Recenzja: "Gone Głód" Michael Grant

Udostępnij ten post


„Trzy miesiące po Apokalipsie. Życie w ETAP-ie staje się coraz trudniejsze. Zapasy jedzenia właśnie się kończą… Nadchodzi pora głodu. Ciemność również odczuwa przeraźliwy głód. Chce się nasycić. Zawładnąć ETAP-em. Opanowuje kolejne umysły, przejmuje kontrolę. W Perdido Beach rozpoczyna się walka o władzę. Zdesperowane dzieciaki stają naprzeciw siebie. Pojawia się strach. Czy ktokolwiek zdoła jeszcze opanować wymykającą się spod kontroli sytuację?”

Gone głód jest to druga część brutalnej serii książek o ETAP-ie i jego mieszkańcach. Zaczynając czytać tą książkę, zastanawiałam się nad dalszą akcją, ponieważ nie miałam pojęcia co może się dalej stać. Jednak nie zawiodłam się.

Ciemność dręczyła parę osób. Mały Petey robił coraz przerażające rzeczy. Dużo razy krew się lała i to strumieniami.
Miło się czytało, ale niektóre momenty mnie obrzydzały. Jedna rzecz jaką mogę zarzucić tej książce jest to, że jak byli głodni to wspominali o jedzeniu i ja z nimi robiłam się od razu głodna.


Tytuł: Gone zniknęli Faza druga: Głód
Autor: Michael Grant
Seria: Gone tom 2
Wydawnictwo: Jaguar
Stron:  544
Ocena: 8/10
Autorka recenzji: Hayles

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz