Recenzja: "Starter" Lissa Price

Udostępnij ten post

"Callie straciła rodziców, kiedy wojna bakteriologiczna zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich w wieku między 20 a 60 lat. Ona i jej młodszy brat, Tyler, uciekają, aby mieszkać na odludziu wraz z przyjacielem Michaelem. 
Jedyną nadzieją Callie jest „Prime Destinations”, niepokojące miejsce w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Old Man. Ukrywa nastolatków, aby wypożyczyć ich ciała Enderom – seniorom, którzy chcą być znowu młodzi. Callie wie, że pozyskane w ten sposób pieniądze utrzymają ją, Tylera i Michaela żywych, więc zgadza się być dawcą. Ale neurochip, który został umieszczony w jej głowie, ma awarię i Callie budzi się w życiu Helen – kobiety, która wypożyczyła jej ciało. Mieszka w jej domu, jeździ jej samochodami i umawia się z wnukiem senatora. Wszystko wygląda jak w bajce, dopóki Callie nie odkrywa, że Helen zamierza robić coś więcej, niż tylko imprezować – a plany Prime Destinations są dużo gorsze, niż Callie mogła sobie kiedykolwiek wyobrazić…"   Źródło

"Starter" jest jedną z wielu książek, które na swoje nieszczęście, zostały oznaczone etykietką "Dla fanów książki Igrzyska śmierci", choć ze znaną powieścią Suzanne Collins nie mają nic wspólnego. W obu pozycjach można się jedynie doszukać podobieństwa w postaci ogólnego i niezwykle częstego motywu, czyli "nastolatka kontra zły system". Jest to tak popularny temat obecnych książek dla młodzieży, że aż na starcie powinnam była skreślić "Startera". Jednak dopóki nie zaczęłam go, to nie zdawałam sobie sprawy w co się pakuje.

Po tą książkę sięgnęłam całkiem przypadkowo i wydaje mi się, że w podobny sposób ona powstała. Dużo rzeczy nie zostało w pełni przemyślanych, przez co kończyło się na starych, dobrych schematach. Może sam zamysł nie był zły, ale w wykonaniu pojawiły się duże luki.

Najlepszym przykładem jest sam początek. Wiemy, że nastąpiła wojna bakteriologiczna, co już samo w sobie brzmi interesująco, jednak zaraz potem dowiadujemy się, że w jej wyniku zginęła dorosła część populacji ludzkiej do lat sześćdziesięciu. Przeżyli tylko najmłodsi i najstarsi, ponieważ to oni w pierwszej kolejności dostali szczepionki. Tu pojawia się pytanie dlaczego? Logicznie w takiej sytuacji zgadzam się, że dzieci powinny pierwsze otrzymać szansę na przeżycie, ale zaraz za nimi (z całym szacunkiem do wszystkich starszych) dorosłe kobiety i mężczyźni, ponieważ to oni mogą w większości wciąż zapewnić ciągłość ludzkiego gatunku.

Kolejnym szczególnie irytującym mnie faktem było to, że oczywiście główna bohaterka musiała się poświęcić, ale i przy okazji tego stać się super ładna, zyskać ogromny dom, kilka samochodów i grono adoratorów. Dodatkowo, kiedy była zajęta pogłębianiem relacji i uczuć do jednego z nich, na zadane pytanie czy to jest jej chłopak, odpowiedziała, że tylko przyjaciel.

Ogólnie patrząc na "Startera", to autorka miała jakiś całkiem ciekawy pomysł, ale nie wykorzystała go odpowiednio. Zrobiła książkę typowo pod nastolatki, które lubią bohaterki cieszące się powodzeniem i ładnym wyglądem oraz będące buntowniczkami zmieniającymi świat. Może gdybym była młodsza to jeszcze jakoś bym to przełknęła, ale nigdy nie przepadałam za tego typu książkami, więc wątpię.

Tytuł: Starter
Autor: Lisa Price
Seria: Starter tom 1
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Ocena: 4/10
Autorka recenzji: Alice

6 komentarzy :

  1. Fabuła brzmi faktycznie interesująco, ale widzę, że na tym się kończy. Zgrzyty, które wymieniłaś na pewno przeszkadzałyby i mi, dlatego odpuszczę sobie tą książkę.

    www.bookmoorning.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że to dobra decyzja. Jest dużo więcej lepszych książek do przeczytania ;)
      Pozdrawiam, Alice

      Usuń
  2. Mi pomysł bardzo,się spodobał, ogólnie sama książka również. Nie jest to nic specjalnego i rzeczywiście prędzej czy później kończy się na utartym schemacie, ale ja miło spędziłam przy niej czas :)

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało Ci się spędzić z nią przyjemne chwile :D
      Pozdrawiam, Alice

      Usuń
  3. Książka raczej mi się podobała, ale bez szału - odnoszę wrażenie, że porównanie do "Igrzysk śmierci" raczej stanowi obrazę dla trylogii Collins... Z perspektywy czasu wspominam powieść raczej słabo, jest wiele podobnych i Lissa Price niezbyt się w "Starterze" wykazała :/
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na recenzję "Zbrodni nie przystoi damie"!
    Patty z bloga pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że Lissa Price nie zabłysła. Szkoda, ponieważ "Starter" miał potencjał i mógłby być o wiele lepszy :/
      Pozdrawiam, Alice

      Usuń