Recenzja: "Cienie tożsamości" Brandon Sanderson

Udostępnij ten post


"Elendel przeżywa rewolucję przemysłową – miasto spowijają dymy z kominów elektrowni, automobile wypierają powozy, a wśród robotników i najbiedniejszych mieszkańców slumsów zaczynają się niepokoje. A kiedy na przyjęciu urządzonym przez brata gubernatora ginie on sam i wszyscy jego goście – arystokraci, ale również osławieni kryminaliści – miastu zaczyna grozić chaos.
Znani ze "Stopu prawa" stróż prawa Waxillium Ladrian, jego przyjaciel Wayne i błyskotliwa Marasi podejmują śledztwo, nie wiedzą jednak, że przyjdzie im stawić czoło potężnemu przeciwnikowi wykorzystującemu starożytną sztukę Hemalurgii – oraz skonfrontować się z własną przeszłością. Całe szczęście nie są osamotnieni, gdyż w walce mogą liczyć na pomoc samego Harmonii."  
źródło

Po dłuższej przerwie od serii Ostatnie Imperium, ale oczywiście nie od samej twórczości Brandona Sandersona, przyszedł czas na przeczytanie i zrecenzowanie kontynuacji historii rozpoczętej w "Stop prawa". Jak zwykle autor sprostał moim wymaganiom i zdecydowanie mnie zadowolił.

Akcja w książce toczyła się ciekawie. Nie brakowało zaskakujących wydarzeń i dynamicznych scen przyprawiających o zawrót głowy. Kiedy w opisie przeczytałam, że bohaterowie będą musieli skonfrontować się z własną przeszłością, nie przypuszczałam, że będzie to takie kluczowe w całej powieści. Nic nie podejrzewając doznałam nie małego szoku i po prostu dałam się wciągnąć w wir wydarzeń.

Moim ulubionym wątkiem, który niestety był bardzo na uboczu, było zauroczenie Wayne'a postacią Ranette. Nie przypuszczałam, że będzie to aż tak urocze i tak bardzo spodoba mi się. Choć jest o tym niewiele, a moim zdaniem powinno być trochę więcej, to liczę na to, że w kolejnym tomie będzie więcej.

Coś czego trochę mi brakowało, bo przecież nie mogę w nieskończoność wychwalać mojego ulubionego autora i jego książek, to postaci Steris. Stanowi ona bardzo ciekawą oraz nietypową bohaterkę. Jej również Sanderson powinien poświęcić więcej uwagi i wciągnąć ją w główne wydarzenia. (Przy okazji, czy tylko ja uważam, że Steris i Wax to byłaby świetna para? ;) )

Zakończenie książki, pomimo dobrego zakończenia, było nieco smutne. Szkodami było Wax'a i tego z jakim trudnościami musiał się zwierzyć. Wierzę w niego, że poradzi z tym sobie i już niedługo na pewno sięgnę po trzeci tom pod tytułem "Żałobne opaski".

Tytuł: Cienie tożsamości
Autor: Brandon Sanderson
Seria: Ostatnie Imperium tom 5
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 352
Ocena: 10/10
Autorka recenzji: Alice

4 komentarze :

  1. Nie słyszałam o tej serii, ale wydaje się ciekawa. Tym bardziej, że to chyba kryminał, prawda? A ja uwielbiam kryminały, uwielbiam rozwiązywać zagadki i prowadzić śledztwa. Dlatego kto wie, może kiedyś uda mi się przeczytać :)
    Pozdrawiam,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryminałem bym tego nie nazwała, bardziej fantastyką XD Mimo to, główny bohater jest stróżem prawa i zajmuje się rozwiązywaniem różnych spraw kryminalnych i łapaniem przestępców, dlatego mogłoby Ci się spodobać ;)
      Pozdrawiam, Alice

      Usuń
  2. Widziałam tyle pozytywnych opinii o tym autorze, że po prostu aż wstyd nie przeczytać :) Ale powiem, że mam na to wielką ochotę, bo zapowiada się bardzo ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto przeczytać :D
      Pozdrawiam, Alice

      Usuń