Recenzja: "Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe" Jennifer Echols

Udostępnij ten post


"Faceci z reguły niedowidzą, ale najlepsi kumple bywają kompletnie ślepi! 
Lori od lat spędza wakacje tak samo. Pracuje w Vader Marina  wraz z bratem i trzema chłopakami z okolicy: Cameronem, Seanem i Adamem. Lori to dziewczyna-kumpel, mogłyby jej wyrosnąć piersi o rozmiarze arbuzów, a starzy znajomi i tak nie zwróciliby uwagi. Problem w tym, że Lori podkochuje się w Seanie i doskonale wie, że jeśli nie weźmie sprawy w swoje ręce, ten nigdy w życiu nie zobaczy w niej kobiety.
Pomysł jest genialny w swej prostocie. Lori i Adam, będą udawać parę, a wtedy na pewno Sean przejrzy na oczy! W teorii wszystko wygląda znakomicie, a początki są obiecujące... Plan działa bez zastrzeżeń do momentu, w którym przestaje działać w ogóle. A potem... A potem wszyscy mają sporo kłopotów." Źródło


Książki młodzieżowe mogą być fantastyczne lub tragiczne. Zawsze autorzy stają przed wielkim zadaniem, ponieważ muszą się wrócić do czasu, kiedy sami byli młodymi ludźmi, a potem się wcielić w taką osobę.

Książka, której szukałam od dłuższego czasu miała być prosta, ponieważ brakowało mi lekkich i niezobowiązujących historii, a rok szkolny dał popalić i trzeba było się zrelaksować. Niestety "Miłość. flirt i inne zdarzenia losowe" bardzo nadwyrężyła moje nerwy. Praktycznie przez całą książkę byłam zirytowana i najzwyczajniej w świecie zła. Dlatego, tak bardzo się zawiodłam, ponieważ na okładce jest napisane Komedia bardzo romantyczna, a ja raczej bym to nazwała Wielką tragedią.

Chyba największą wadą tej książki była główna bohaterka. Jako, że jest moją rówieśniczką mniej więcej wiem, jaka powinna być. O Lori można powiedzieć jedną rzecz: była głupia. Niestety nie da się tego inaczej określić. Ja rozumiem, że była zakochana i chciała zdobyć względy chłopaka, ale jak można poświęcać jeden rozdział na to, że od poprzedniego lata urosły jej piersi. I dodatkowo Lori była bardzo dziecinna i nie potrafiła rozwiązywać problemów, jak normalny człowiek.

Tak naprawdę były to dwie książki połączone w jedną. W pierwszej "części" była jeszcze jakaś sensowna i wynikająca skądś akcja. Natomiast następny tom był istnym koszmarem, który kręcił się wokół nie wiadomo czego.  I intrygi, które były tu knute były jeszcze gorsze. Uwaga, jeśli chcesz, żeby rodzic zaakceptował Twojego chłopaka/dziewczynę, musisz rodzicowi przedstawić jeszcze gorszą osobę i się z nią całować pod oknem twojego domu. Jak coś takiego może mieć sens, bo ja go do tej pory nie jestem w stanie dostrzec.

Co do komedii, było parę śmiesznych momentów, przy których rzeczywiście się uśmiechałam. Jednak ta książka składała się ogólnie z niby żartów, które miały być śmieszne, ale raczej były żenujące.

Pozostali bohaterowie nie byli tacy źli. Mieli na pewno więcej rozumu, niż Lori. W sumie najmądrzejszy był starszy brat Lori, czyli Bill. Szczerze mówiąc chłopcy się tu przewijali, co chwila i żaden z nich nie zagrzał miejsca w moim sercu. Raczej wszyscy byli przedstawiani podobnie i nie wyróżniali się spośród siebie.

Zakończenie było przewidywalne, jak to bywa w tego typu powieściach. Ja nie polecam tej książki, bo tylko zepsuła mi humor, ale jeśli ktoś lubi zagmatwane historie o nastolatkach, to może śmiało sięgnąć. Ja raczej nie powrócę do twórczości Jennifer Echols.

Tytuł: Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe
Autor: Jennifer Echols
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 503
Ocena: 4/10
Autorka recenzji: Hayles

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz