czwartek, 6 sierpnia 2015

Recenzja: "Królestwo cieni" Celine Kiernan

"Wynter Moorehawke podróżuje przez nieprzebyte lasy w poszukiwaniu zbuntowanego księcia. W ciemnościach czai się wielu nieprzyjaciół. Dziewczyna nabiera otuchy, gdy spotyka Raziego i Christophera. W ślad za przyjaciółmi podążają też dawni wrogowie, a Wynter musi stawić czoła strasznym Wilkom. Bohaterowie szukają schronienia u Merronów – tajemniczych ludzi z Północy. Okazuje się jednak, że Merroni sprzymierzyli się z odwiecznym wrogiem królestwa..."

Drugi tom Trylogi Moorehawke już za mną. Książka rozpoczyna się w momencie kiedy Wynter, główna bohaterka, jest już w trakcie podróży w poszukiwaniu Alberona. Powiem szczerze, że po jej skończeniu mam mieszana uczucia. Z jednej strony była dobra, a z drugiej taka średnia. Mam nadzieję, że w dalszej części tej recenzji uda mi się przedstawić Wam co miało, pozytywny jak i negatywny, wpływ na odbiór tej pozycji.

Dużym plusem jest fakt, że, na szczęście, autorka powieści nawet w najmniejszym stopniu nie zmieniła swojego stylu pisania. Opisy pozostały niedługie, ale za to bardzo konkretne i szczegółowe, działające na wyobraźnię. Wraz z odpowiednią budową napięcia i atmosfery w odpowiednich momentach sprawiły, że przyjemnie się czytało. 

Niestety książka ma dwa i to spore minusy. Po pierwsze żal mi było, że nie zdarzyło się trochę więcej. Myślałam iż Wynter, Razi i Christopher dotrą już do obozu zbuntowanego księcia, jednak tak się nie stało. Przez całą powieść była opisana ich podróż oraz zdarzenia, które po drodze ich spotykały. Drugim czynnikiem zdecydowanie mnie niezadowalającym była druga połówka głównej bohaterki. Od pierwszej części ta postać nie przypadła mi do gustu i  nie spodziewałam się, że między nią, a Wynter coś zaiskrzyło tak na poważnie. Tutaj dodatkowo warto zwrócić uwagę na wiek głównej bohaterki, która ma piętnaście lat, a już pcha się w związek ze starszym od siebie mężczyzną.

Ogólnie nie było tak źle, aczkolwiek mogłoby być lepiej. Owszem było trochę zaskakujących oraz śmiesznych momentów, jednak też takich, które warto by mimo wszystko wyrzucić.

Zakończenie książki jest bardziej zapowiedzią tego co będzie się działo w trzeciej, jaki finałowej części Trylogi Moorehawke, pod tytułem "Zbuntowany książę", niż takim typowym końcem. Dlatego też, przez to między innymi, miała spory kłopot co do oceny końcowej powieści. Zaniżałam, podwyższałam, aż w końcu zdecydowałam się na siedem na dziesięć punktów, które uznałam za złoty środek.





Tytuł: Królestwo cieni
Autor: Celine Kiernan
Seria: Trylogia Moorehawke tom 2
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 512
Ocena: 7/10

Autorka recenzji: Alice

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.