sobota, 6 czerwca 2015

Recenzja: "Czerwona Królowa" Victoria Aveyard

źródło
" - Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów - recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. - Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligenta, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu.[...]
- A mimo to jest w tobie coś więcej. - Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. - Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?" Źródło

Czerwona Królowa jest to kolejny przedmiot książkowego pożądania.  Widziałam sporo reklam tej pozycji. Gdziekolwiek nie wchodziłam tam widziałam książkę Victorii Aveyard. Przeczytałam opis i wiedziałam, że to jest powieść, którą muszę mieć. Gdy wreszcie przyszedł moja paczka ucieszyłam się, że mogę zagłębić się w świat Czerwonej Królowej.

Jak obserwuje książkowy świat, to po Igrzyskach Śmierci pojawiało się wiele pozycji o dziewczynach, które starają się powstrzymać rebelię. Po Gwiazd Naszych Wina, nastąpił wyrzut książek obyczajowych z dramatem w tle. Czyżby po Rywalkach miał nastąpił czas królestw? W pierwszym momencie z tym mi się skojarzyła ta pozycja, mimo, że nie przeczytałam trylogii Kiery Cass. Jednak książka usadowiła się pomiędzy Rywalkami, a Igrzyskami Śmierci.  Jak sądzę.

Język, którym posługuje się autorka jest bardzo przyjemny. Nie jest to dzieło sztuki, jednak z każdym rozdziałem byłam coraz bardziej wciągnięta. Akcja bardzo szybko się rozwija. Jest krótki wstęp, a potem nie można oderwać oczu od tekstu. W szkole tylko myślałam o tym co się dalej zdarzy. Umiałam czytać praktycznie wszędzie. W przerwie na zawodach tanecznych też.

źródło
Jak wcześniej wspomniałam akcja toczy się w zawrotnym tempie. Nie było czasu na inne rozmyślania. Wątków było sporo, przez co nie było okazji, żeby się nudzić. Główni bohaterowie świetnie zarysowani. I od dawna w młodzieżowych książkach nie czytałam o dziewczynie, która sobie sama dobrze radzi i nie potrzebuje księcia na białym koniu. Nie pamiętam też, kiedy nie było głównej, która cały czas się zastanawia, którego chłopaka wybrać. Dlatego też dziękuję pani Aveyard. Tak rzadko się zdarza.

Najbardziej polubiłam jedną rzecz. Do końca książki nie było wiadomo, kto jest dobry, a kto zły. A na samym końcu z otwartymi ustami, nie mogłam pojąć, jak to się stało. I pogłębiła się moja miłość do jednego z braci i do czarnych charakterów. Nie mogę się doczekać następnej części. Po zakończeniu miałam ochotę od razu pojechać do księgarni i kupić następną część. A ona nawet w oryginale nie jest dostępna.

Z wielu powodów polecam tą książkę. Nie jest ona przewidywalna, akcja toczy się szybko i ostatni raz powtórzę, bohaterowie nie są nudni. Ci wszyscy, którzy nie są przekonani do Czerwonej Królowej, musicie spróbować. Na pewno się nie zawiedziecie. Jest to ponad czterysta stron dobrej zabawy i trochę krwawej. I pamiętajcie „Każdy może zdradzić każdego.”.

Tytuł: Czerwona Królowa
Autor: Victoria Aveyard
Seria: Czerwona Królowa tom1
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 478
Ocena: 10/10

Autorka recenzji: Hayles

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.