Recenzja: "Piąta Fala" Rick Yancey

Udostępnij ten post

„Czy ludzkość jest w stanie stawić czoła inwazji obcej cywilizacji tysiąckrotnie bardziej zaawansowanej niż nasza?

Nie.
Wystarczyły cztery fale kosmicznej inwazji , by z siedmiu miliardów ludzi ocalała zaledwie garstka. Rozrzuceni w różnych miejscach okupowanej planety walczą o przetrwanie. Od wymarłych miasteczek, przez płonące metropolie, po obozy dla uchodźców i tajne bazy wojskowe - każdy z bohaterów powieści Yanceya próbuje przetrwać i zrozumieć, co się stało i kim są kosmici, którzy postanowili wymordować całą ludzkość.” źródło: [link]

Za tą książkę baaaardzo długo się zabierałam. Miałam ją gdzieś w pamięci, ale zawsze pojawiała się inna pozycja, którą zaczynałam czytać. Nie przepadam za historiami o kosmitach, ponieważ są tak znane i wyczerpane. Ta powieść była wielkim zaskoczeniem, ponieważ kosmici byli tylko tłem dla akcji. Autor pisze w taki sposób, że powoli cię pochłania. Jak na początku po prostu sobie czytasz, tak nagle zaczynasz coraz bardziej się wciągać i zaczynasz żyć historią oraz przeżywać dylematy bohaterów. Muszę przyznać, że długo czytałam Piątą Falę, ale nie miałam wiele czasu oraz książka ode mnie wymagała skupienia. Nad tą 
powieścią trzeba się skupić i powoli łączyć fakty.

Piąta Fala była dla mnie nowym rodzajem jaki czytałam. Nigdy nie zapoznawałam się z taką tematyką oraz trzymałam się z dala o nich. Po przeczytaniu tylu świetnych recenzji zaczęłam i stwierdziłam, że kosmici są, jak wcześniej wspomniałam tłem dla historii. Książka skupia się na wielu ważnych ludzkich potrzebach i cechach. Także świetnie są pokazane więzi pomiędzy rodziną. Pokazywana też jest jak łatwo stracić swoje człowieczeństwo w takim momencie i jak łatwo ludzie potrafią się zabijać nawzajem jeśli zajdzie taka potrzeba.

Książka jest podzielona na części. Jest ich dwanaście, a każda z nich jest redagowana przez inną osobę i każda z tych osób ma swój własny pogląd na świat i sytuacje, w której się znalazła. Można powiedzieć, że główną postacią jest Cassie. Szesnastolatka, która złożyła obietnicę bratu oraz stara się sama przeżyć w nowym świecie. Po drodze dowiadujemy się od niej dlaczego szuka brata i jak wyglądało jej życie przed pojawieniem się Statku Matki na niebie. Innymi postaciami opowiadającymi byli: Zombie( nie, nie taki) rekrut w bazie wojskowej, brat Cassie Sammy oraz w jednej części jeden z Uciszaczy. Uciszaczami były osoby, które morowały ludzi, bez żadnego wyjątku.

Finał i ostatnie rozdziały były świetne i pozwalały nam się jeszcze lepiej wczuć w przerażającą sytuacje naszych bohaterów. Koniec był prawdziwą jatką i naprawdę czymś co uniemożliwia czekanie na następną część powieści, która według informacji ma się pojawić we wrześniu.
Na sam koniec chciałam wytłumaczyć dziwny tytuł książki. Kosmici, którzy napadli na Ziemię, atakowali ją w postaci różnych fal. Były już cztery fale i każda zabierała ze sobą coś. I zabijała niesamowitą liczbę osób. Cassie i niektórzy z opowiadających zastanawiają czym może być następna i ostatnia, piąta fala. Prowadzi nas to do zaskakującej odpowiedzi i najgorszej z najgorszych.

Mam nadzieje, że nie zanudzam i mam nadzieje, że mi wybaczycie, że tak długo nie wrzucałam recenzji. A co do książki polecam ją wszystkim, którzy lubią krwawe jatki.


Tytuł: Piąta Fala
Autor: Rick Yancey
Seria: The 5th Wave tom 1
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 512
Ocena: 10/10
Autorka recenzji: Hayles

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz