piątek, 31 stycznia 2014

Recenzja: "Szeptem" Becca Fitzpatrick


„CZASEM ZDARZA SIĘ MIŁOŚĆ NIE Z TEGO ŚWIATA. NAPRAWDĘ NIE Z TEGO ŚWIATA…
Patch jest tajemniczy i zabójczo przystojny. Nic dziwnego, że szesnastoletnia Nora uległa jego urokowi. Niemal natychmiast w jej życiu zaczęły dziać się dziwne rzeczy, których nie da się wytłumaczyć. Chyba, że…
Chyba, że ktoś wie, że znalazł się w samym środku bitwy. Bitwy, którą od wieków toczą Upadli z Nieśmiertelnymi. O Twoje życie.
Ale cicho sza… Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem.”


Są takie książki, które jak się kończy odkłada się na półkę i miło się wspomina. Są również książki, które masz w głowie cały czas, nawet jak je przeczytasz. Szeptem można zaliczyć do tej drugiej kategorii. Jechałam do szkoły myślałam o niej, wracałam ze szkoły- myślałam o niej, robiłam lekcje- nie zgadniecie co robiłam myślałam o niej. Autorka stworzyła cudowny świat, oczywiście ma się lekkie wrażenie, że gdzieś się to już czytało, ale przecież wszystkie książki paranormal romance opierają się na tym samym. Tajemniczy chłopak, zwykła dziewczyna, a potem wielka miłość i witamy Zmierzch. Tu było parę różnic, które mi się bardzo podobały, ale o tym później. Język, którym pisze autorka jest lekki jak piórko. Opisy przyjemne oraz są moje ukochane sceny walki. Bez nich książka nie może się obejść.

Prolog sprawił, że nie wiadomo było co oczekiwać po dalszej akcji książki oraz wciągał tak mocno, że nie dało się oderwać wzroku od pierwszego rozdziału. Dalej historia zaczyna się w Sali od biologii i pierwsza myśl jaka mnie naszła, czy ja przypadkiem nie zaczęłam czytać Zmierzchu, ponieważ gdzie się spotkał Edward z Bellą, niech pomyślę, w Sali od biologii. Na szczęście na tym się kończą podobieństwa do kultowej sagi. Akcja toczy się wartko bez wielkich wstępów. Po drodze, również nie było większych odchyłów od akcji i tak zwana nuda. Nie było momentu, w których chciałabym przeoczyć parę kartek za poszukiwaniem akcji. Moimi ulubionymi scenami były momenty, w których Patch i Nora przekomarzali się. Po prostu byłam w siódmym niebie. Mogę powiedzieć, że było romantycznie, ale nie zawsze, ponieważ przypadkowe pobicia i zabójstwa nie są ani śmieszne ani romantyczne.

Nora Grey to główna bohaterka Szeptem. To ona opowiada nam historię i to ją możemy najlepiej poznać. Bałam się, że będzie to zwykła śmiertelniczka czekająca na ratunek i bez wyrazu. Na szczęście bardzo brała sprawy w swoje ręce ignorując czasem swoją najlepszą przyjaciółkę. Jej historia też nie jest za ciekawa. Ojciec został zamordowany, a ona musi brać żelazo ,ponieważ jest chora. Jak wiadomo na początku wiedzie spokojne życie dopóki nie spotyka przystojnego Patcha. Są to nawet rzeczy, których nikt inny nie widzi. Bohaterka rewelacyjna, mimo, że czasami lekkomyślna, ale odważna. Bardzo ją polubiłam.

Patch. Nikt nie zna jego nazwiska. Nikt nie wie skąd przybył. To po prostu Patch. Jest  przystojny i ma poczucie humoru. Jak wiadomo z dziwnych powodów zaczyna się zbliżać do Nory. I to nie jest wesoły powód jak się w końcu dowiaduje. Był jednych z tych bohaterów męskich, którzy urzekli mnie swoim zachowaniem, bo mieli w sobie coś swojego i niepowtarzalnego. Patch gra w bilard lubi pokera. Postać polubiłam, ponieważ nie był zbyt arogancki i był dość normalny, ale bardzo, ale to bardzo tajemniczy. Od zawsze lubiłam takich chłopaków.
coś dla fanek Patcha. :) <3
Inni bohaterowie też ważni, ale nie chce mi się ich zbytnio opisywać. Najlepsza przyjaciółka Nory to Vee lekko zwariowana i na wiecznej owocowej diecie. Często mnie rozweselała i była bardzo pozytywną bohaterką. Również było dwóch tajemniczych chłopaków Elliot i Jules. Elliot to dość imprezowy chłopak oraz stara się w sobie rozkochać naszą kochaną Norę. Julesa nie polubiłam od początku. Był nudny jak flaki z olejem i wiecznie chorował. Jednak więcej znaczył w historii niż się zdaje.

Finał czytałam z wypiekami i z zaciśniętymi zębami. Nie mogłam wprost oderwać oczu. Kiedy kończyła grać u mnie muzyka z trudem przestałam czytać i włączyłam kolejny album. Kiedy skończyłam powiedziałam parę słów niedowierzania i szczęścia w sumie, bo warto było przeczytać tą książkę. Jestem, również złą na siebie, że tak długo zwlekałam z przeczytaniem jej. Mam nadzieje, że recenzja przypadła wam do gustu i oceniajcie w komentarzach co wy sądzicie o tej książce oraz o mojej recenzji.

Tytuł: Szeptem
Autor: Becca Fitzpatrick
Seria: Szeptem
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 325
Ocena: 9.5/10
Autorka recenzji: Hayles

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.