"Wiecznie Żywy" Isaac Marion

Udostępnij ten post

„Wydawać by się mogło, że w świecie, w którym umarli powstają z grobów, a słowa „życie” i „śmierć” tracą swoje znaczenie , nie ma już miejsca na miłość. Martwy R nie pamięta swojej przeszłości. Jest zombie i działa instynktownie, dopóki nie spotka na swej drodze wyjątkowej dziewczyny z krwi  i kości. Julie staje się promykiem światła w szarym krajobrazie R. I choć serce chłopaka od dawna nie bije, w jego wnętrzu zaczyna rozkwitać… życie.”

Wiecznie żywy był jedną z przyjemniejszych i fajniejszych książek, które czytałam. Na początku powiem, że jest dość duża różnica pomiędzy filmem, a powieścią. Zostałam wciągnięta od razu, jak zaczęłam czytać. Język jest bardzo prosty, ponieważ opowiada zombie. Nie ma tam wielkich, wewnętrznych monologów i przemyśleń. Jedyna rzecz jaka mi przeszkadzała t pojawiające się co jakiś czas przekleństwa.

R to postać mało skomplikowana, ponieważ jest zombie. Na szczęście nie myśli tylko o mózgach tylko o innych ważnych rzeczach. Z opisu wygląda na całkiem przystojnego, nie licząc atutów zombie( zgniłe usta itp.). Jego „życie” było proste dopóki nie poznał Julie. Zaczął wyczuwać w sobie zmiany. Czy uda mu się wyjść z zarazy czy na zawsze pozostanie żywym trupem?

Julie to piękna blond włosa dziewczyna, która mieszka w Twierdzy. Zostaje złapana przez R w wieżowcu , w którym z przyjaciółmi szuka lekarstw. Jest bardzo dynamiczna. Niestety nie wiemy co myśli. R na początku traktuje, jak bezdusznego potwora, ale potem zaczyna się rodzić pomiędzy nimi dziwne uczucie.

Jest to bardzo fajna książka, która jest stworzona dla osób, które lubią miłość z akcją. Nie odrzucajcie tej powieści z powodu zombie. Tu akurat żywe trupy zauroczą Was, tak jak mnie. Fanom filmu na pewno się spodoba.

Tytuł: Wiecznie Żywy
Autor: Isaac Marion
Wydawnictwo: Replika
Stron: 307
Ocena:  9/10
Autorka recenzji: Hayles

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz