poniedziałek, 28 marca 2016

Recenzja: "Czy wspomniałam, że cię kocham?" Estelle Maskame


"Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce; to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć - imprez, plażowania i... łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!" Źródło


O tej książce dowiedziałam się przez przypadek i bardzo się z tego powodu cieszę. Moim głównym powodem, dla którego zainteresowałam się tą książką, była okładka, która jest prześliczna. Od razu skojarzyła mi się z opowiadaniami na platformie Wattpad. Dopiero później dowiedziałam się, że autorka najpierw pisała tam swoją książkę.

Zrobiła się teraz wielka moda na wydawanie opowiadań, fanfiction w wersji książkowej. Oczywiście ze zmienionymi imionami. Najbardziej znane są seria After i 50 twarzy Grey'a. To co wyróżnia Czy wspomniałam, że cię kocham? to nigdy nie było fanfiction. To od początku byli wymyśleni bohaterowie przez siedemnastoletnią Estelle.

Historia była bardzo prosta i lekka. Akcja umieszczona w słonecznej Kalifornii, przez co na chwilę można było zapomnieć o brzydkiej pogodzie za oknem. Może w tej książce nie było wiele zwrotów akcji, ale opowiadała ona historię o zwykłej dziewczynie, która poznaje nowych ludzi, którzy różnią się od jej przyjaciół z Portland.

25063750
źródło
Wątek miłosny był bardzo dobrze poprowadzony. On stanowił przecież trzon całej historii. Romans był subtelny, delikatny i uroczy, Bohaterowie nie rzucali się na siebie w drugim rozdziale, a w trzecim wyznawali sobie miłość. Ich historia była bardzo dobrze zaplanowana i podobała mi się.

Co mi się bardzo podobało Estelle nie stworzyła niesamowicie nieśmiałej dziewczyny, która boi się powiedzieć choćby słowo. Stworzyła przeciętną dziewczynę, która nie za bardzo lubi imprezować, tylko woli się zaszyć w pokoju i poczytać książkę. Polubiłam ją, ponieważ w pewnym stopniu przypomina mnie.

Tyler, czyli przyrodni brat Eden. Na początku myślałam, że będzie typowym tajemniczym chłopakiem, który jest super przystojny i ma wszystko, co pragnie. Okazało się, że ma swoje problemy, które sprawiły, że stał się taki oschły.

Reszta bohaterów nie wyróżniała się za bardzo. Zostali zepchnięci trochę na margines, bo główna akcja działa się prawie cały czas pomiędzy Eden, a Tylerem. Brakowało mi trochę ich większego udziału w tej historii. Na pewno lepiej by to wtedy wyszło.

Zakończenie było nietypowe. Ja szczerze mówiąc myślałam, że skończy się to inaczej. Bardziej schematycznie. Nie żałuję, że przeczytałam Czy wspomniałam, że cię kocham? i z wielką chęcią sięgnę po następną część trylogii.

Tytuł: Czy wspomniałam, że cię kocham?
Autor: Estelle Maskame
Seria: Dimily tom: 3
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 403
Ocena: 8.5/10
Autorka recenzji: Hayles

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.